POWRÓC DO STRONY:http://www.tlig.org/pl/spirituality/przem%C3%B3wienia/lemans/WIELKOSC CZCIONKI: NORMALNY - DUZY

Polski » Duchowość » Mowy » Vassula w Le Mans, Francja, 1999 »

 

Vassula w Le Mans, Francja 1999

W sobotę 16 października 1999 r. Vassula była w Le Mans, we Francji. Data ta była opatrznościowa: w tym dniu obchodzono zarówno liturgiczne wspomnienie św. Małgorzaty Marii Alacoque i rocznicę wyboru papieża Jana Pawła II. W taki sposób Najświętsze Serce Jezusa jednoczyło tego dnia Swoje wysłanniczki: św. Małgorzatę Marię i Vassulę.

Już przed 2.30 popołudniu Pałac Kongresowy napełnił się 1400 osobami, które zjechały z całej Francji, a nawet z odległych krajów: Benina, Togo, Karaibów, Madagaskaru, Wietnamu, wyspy Reunion. Po ciepłym powitaniu Andre Roueil przedstawił o. Theophilusa, który zaczął od powitania przybyłych z Madagaskaru w języku madagaskarskim, a następnie powiedział nam o obecnym charyzmacie prorokowania. Potem z kolei Vassula wygłosiła następującą mowę:

Tego wieczoru wybrałam orędzia o Najświętszym Sercu, ponieważ dzisiaj mam zamiar o Nim mówić. Wybrałam temat Najświętszego Serca, stąd też orędzia, które mówią nam, jakie jest Najświętsze Serce. Czytelnicy "Prawdziwego życia w Bogu" wiedzą, że orędzia te zawierają wiele tematów; nie jest to jedynie wprowadzenie lub prezentacja Najświętszego Serca.

Są inne orędzia - nawet całe strony - które pozwalają nam poznać Ducha Świętego, trzecią boską Osobę Trójcy Świętej. Jest tak, ponieważ nie znamy dobrze Ducha Świętego; bardzo mało Go znamy. Dlatego Jezus poucza nas, a tak naprawdę to przemawia sam Duch Święty. Są osoby (wierne nauczaniu Kościoła, regularnie uczęszczające do kościoła), które czasami mówią mi: "Ale Duch Święty, czy jest On osobą, symbolem czy też gołębicą? Czym jest?".

Nasz Pan wie, że obecnie żyjemy w odstępstwie (i nie powinno nas dziwić, jeśli pojawiają się pewne negatywne reakcje); zgodnie z tym, co Jezus mówi w wielu orędziach: "Kościół odżyje". Kościół po grecku to "ecclesia". Stwierdzenie to napełnia nas dużą nadzieją, ponieważ Kościół odżyje. Na samym początku Pan prosił mnie o rzeczy, które były dla mnie nie do przejścia, ponieważ - dla wiedzy tych, którzy mnie nie znają - nie chodziłam do kościoła, nigdy nie byłam w szkółce niedzielnej, nic nie wiedziałam. Wszystkie pouczenia zawarte w "Prawdziwym życiu w Bogu" zostały mi dane wewnętrznie przez głos Boży, czasami w lokucjach albo tak jak później niekiedy otrzymywałam światło w swoim umyśle na temat tego co Bóg myśli i co pragnie mi przekazać do zapisania; wszystko to odbywało się bez słowa, ale wiedziałam, co Bóg ma na myśli i zapisywałam to. .

Chciałabym jednak opowiedzieć wam najpierw, co zdarzyło się niedawno w czasie moich podróży. Dwa miesiące temu zaproszono mnie do Japonii. To nie była moja pierwsza podróż tam, lecz trzecia. Jednak to trzecie zaproszenie było najbardziej zaskakujące i różniło się od poprzednich tym, że tym razem przyszło z Hiroszimy, gdzie miał miejsce wybuch bomby atomowej, a zapraszającymi byli mnisi buddyjscy, którzy chcieli wysłuchać świadectwa chrześcijanki. Chcieli dowiedzieć się czegoś więcej na temat Jezusa i Maryi. Zaskoczyło mnie to zaproszenie, ale pomyślałam, że chcą więcej wiedzieć na temat pokoju i jedności Boga, który obecnie nas wzywa. Pojechałam do Hiroszimy i spotkałam tam kilku katolików, nawet biskupa, i trzech mnichów buddyjskich, spośród których przełożony nazywany "bonze" zaprosił mnie oraz kilku świeckich buddystów. Nie wiedziałam, że japońscy mnisi buddyjscy mogą się żenić; powiedziano mi, że ich żony czytały "Prawdziwe życie w Bogu". W hotelu, w swoim pokoju otworzyłam mały egzemplarz "Prawdziwego życia w Bogu" i natrafiłam na te słowa:

Nawet obcy, nawet oni usłyszeli Mój Głos i zrozumieli Moje Słowa (21 września 1989)

Kiedy czytamy "Prawdziwe życie w Bogu", nasz Pan daje nam wiele proroctw, to znaczy: wypowiada je, ale my nie od razu pojmujemy Jego słowa. Później, kiedy czytamy je ponownie - uwzględniając to, co zdarzyło się w ciągu najbliższych 14 lat - widzimy, że wszystko, co On przepowiedział, wypełniło się. Dzięki Niemu zrozumiałam, że nawet ci, którzy nigdy nie wiedzieli, kim jest Chrystus, którzy nie są chrześcijanami, powinni w naszych czasach pragnąc słuchać Jego słowa. I Kto nad tym pracuje? Duch Święty. To Duch Święty pracuje teraz i mówimy o Nowej Pięćdziesiątnicy, o Drugim wylaniu Ducha Świętego.

Nie wolno nam czekać na dzień tej Nowej Pięćdziesiątnicy, ponieważ ona już się zaczęła. Bóg mówi bardzo głośno przy pomocy bardzo wyraźnych symboli. Nawet w Piśmie Św., kiedy widzimy wyrażenia takie jak "gwiazdy będą spadały na ziemię" itd., to są to sposoby wyrażania się Boga. Zrozumiałam, że Boży język nie przyjmują formy materialnej; oznacza to, że proroctwo może realizować się na naszych oczach, bez udziału naszej świadomości, ponieważ to, co się dzieje jest prawie naturalne. Na przykład nasz Pan mówi o tej Drugiej Pięćdziesiątnicy i o nadejściu nowej epoki napełnionej Duchem Świętym oraz o oczyszczającym ogniu. Niezbyt dobrze zrozumiałam, w jaki sposób to się zdarzy. Czy będzie to dzień Drugiej Pięćdziesiątnicy, gdy wszyscy będą mówić i śpiewać w kilku językach naraz oraz prorokować? Czym rzeczywiście jest Druga Pięćdziesiątnica, o którą tak bardzo modlił się nawet papież Jan XXIII, aby Kościół został odnowiony?

W końcu, kiedy przed kamerą składałam świadectwo po, nagle z woli Bożej otrzymałam światło i zrozumiałam, czym jest Druga Pięćdziesiątnica. Kiedy światło przychodzi od Boga, chce mi się skakać z radości, ponieważ jest ono naprawdę niezwykłe. Czuję tę radość: to jest to. To nie ja odkrywam, to Bóg odsłania to przede mną. Wtedy zrozumiałam, że Druga Pięćdziesiątnica zaczęła się kilka lat temu. Jest kwestia indywidualna. Weźmy na przykład kogoś martwego duchowo od wielu lat; myślimy, że sprawa jest beznadziejna, że ta osoba nigdy nie odnajdzie Boga i że w ogóle nie jest zainteresowana duchowością; nagle co się dzieje? To Duch Święty: człowiek słyszy słowo albo czyta zdania; to Duch Święty podnosi go i przywraca go do duchowego życia.

Jaka jest różnica pomiędzy osobą, która praktykuje swą religię, zawsze tak robiła i była wierna, a osobą, którą przywrócił do życia Duch Święty? Ci, którzy obecnie zostali wskrzeszeni wypełnieni są gorejącym ogniem Ducha Świętego. Stają się świadkami i są pełni gorliwości względem Boga; nie robią nic, ale dają świadectwo i stawiają Boga ponad wszystko. Są jak nowi ludzie, a ogień ciągle w nich trwa, to znaczy płonie on w ich wnętrzu, a oni stają się świadkami i apostołami czasów ostatnich. Ponieważ dużo podróżuję, wszędzie widzę tę zapał. Kiedy ktoś spotyka Boga, to jest właśnie Nowa Pięćdziesiątnica, to jest indywidualna Druga Pięćdziesiątnica, która ma miejsce we wnętrzu każdego.

I to się pomnaża, a obecnie dosięga nawet buddystów. W Bangladeszu, gdzie ostatnio byłam, w spotkaniu uczestniczyło 5000 osób, z czego więcej niż połowa to Muzułmanie. Słuchają oni tego boskiego Przesłania, wołania o miłość, wołania o jedność, wołania o zjednoczenie. To najsilniejsze wezwanie w "Prawdziwym życiu w Bogu": zjednoczenie. Bez zjednoczenia nie ma jedności i brakuje miłości. Ale ponieważ Bóg jest miłosierny, mówi On nam w orędziach "Prawdziwe życie w Bogu", jak zrobić pierwszy krok i osiągnąć jedność. Można tego dokonać przez skruchę, ponieważ kiedy ktoś żałuje, owocem tej skruchy jest miłość, a miłością można dokonać wszystkiego, można doprowadzić do zjednoczenia; i bardzo dobrze wiadomo, że tak długo, jak jesteśmy podzieleni, nie jest to zgodne z życzeniem Boga, a wręcz przeciwne temu; to zły jest tym, który dzieli i podtrzymuje nasz podział.

Reakcja buddystów była niezwykła. Mówiłam o Najświętszej Dziewicy, również o Jej orędziach. Mówiłam o Jezusie, o Jego Miłości, mówiłam o Trójcy Świętej. Powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia i czekałam na ich reakcję. Podszedł do mnie "bonze", a to, co powiedział zostanie zamieszczone w następnym biuletynie informacyjnym "Prawdziwego życia w Bogu". Już buddyści robią krok w kierunku chrześcijaństwa, aby odkryć Trójcę Świętą. Dlatego tym razem w Japonii Jezus odniósł triumf, ponieważ jeśli buddyści przyjmują już orędzia "Prawdziwe życie w Bogu", duchowość trynitarną, to jest duża nadzieja dla Japonii; za każdym razem, gdy jadę tam, spotykam ludzi gotowych do przyjęcia chrztu. To byli poganie, nawet nie buddyści, i nagle stali się chrześcijanami. Nawrócenia na chrześcijaństwo nieustannie zdarzają się w Japonii, a wszystko to dzięki Duchowi Świętemu.

Chciałabym również powiedzieć słowo an temat pouczeń zawartych w "Prawdziwym życiu w Bogu". Jest to wezwanie do zjednoczenia się, do jedności w rodzinach, narodach i w Kościele, jedności, do której wzywa nas Chrystus; zjednoczcie Jego Kościół. Jednak "Prawdziwe życie w Bogu" zawiera również naukę o Duchu Świętym i objawieniu Serca Maryi, np. kim jest Maryja, czym jest Serce Maryi - jest tam cała nauka na temat Maryi. "Prawdziwe życie w Bogu" zawiera również poważne, a nawet smutne orędzia na temat aktualnego stanu Kościoła. Lecz kiedy Bóg mówi - zawsze trzeba o tym pamiętać - kiedy Bóg mówi, mówi o tym, co jest w nas złe (ponieważ możemy powiedzieć, że nikt nie jest naprawdę doskonały), ale ponieważ jest On Ojcem, mówi to z miłością i zawsze kończy nutką nadziei. Bóg podnosi duszę. On nigdy nie miażdży duszy i po tym rozpoznajemy Boga, Jego Miłość, Jego wspaniałą Miłość. Jeśli Bóg interweniuje to nie dla mojej osobistej korzyści, ale dla dobra Kościoła i wszystkich ludzi. Jesteśmy Kościołem i to, że Bóg mówi, jest dla dobra Kościoła.

Zanim zacytuję kilka fragmentów Boskiego Wezwania, które nazywam Wezwaniem Małżeńskim, ponieważ Serce Boga, jest komnatą ślubną, do której wszyscy musimy dotrzeć i wstąpić, chciałabym teraz odmówić pewną modlitwę.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

W Twej wielkiej łaskawości,
Ty – Miłujący całą ludzkość, zaśpiewałeś nam hymn,
żeby nas rozweselić. Jak oblubieniec
przygotowujący ucztę dla oblubienicy
przygotowałeś dla nas,BR> królewską biesiadę, abyśmy mogli wszyscy
cieszyć się szczodrością Twego domu.

Dajesz nam pić
z Twoich rzek radości. Tak,
gdyż przy Tobie, mój Panie, jest
Źródło Życia, a dzięki Twemu Światłu
widzimy Światłość.
Jak łania szukająca strumienia,
tak moja dusza tęskni za Tobą, mój Boże.
Moja dusza pragnie Boga,
Boga Życia,
Boga Nadziei,
Boga Pociechy.

Pozwól teraz naszej duszy cieszyć się Twoja słodyczą
która ponaucza nas
zwracając się do nas w najcudowniejszy sposób
Amen

(22 czerwca 1998)

kiedy byłam w Tokio, w Japonii na Uniwersytecie Sofia był tam profesor, jezuita, o. Valera. Jest wysoko wykształconym teologiem i czasami, kiedy mówi, nie rozumiem wszystkiego. Jest to język, który mnie przerasta, może trochę zbyt techniczny, co utrudnia mi zrozumienie. Poprosiłam go, aby wyjaśnił mi w najprostszy sposób, o czym mówi; on powtórzył swoje słowa. Powiedział mi kiedyś, że od krył coś niezwykłego w "Prawdziwym życiu w Bogu". Zapytałam go, co to jest. Odpowiedział: "'Lectura Divina', którą zatraciliśmy". Zapytałam go więc: "Co to jest 'Lectura Divina'?". Powiedział mi, że w pewnym okresie w przeszłości Kościół katolicki uczył się rozumieć Biblię nie przez czytanie fragmentów i analizowanie ich, ale przez zestawianie ich, aby dojść do jakiegoś wyjaśnienia.

Jeśli przeczytacie "Prawdziwe życie w Bogu", to zobaczycie, że Jezus poucza nas na przykład o odstępstwie. Ludzie pytają mnie, w jaki sposób otrzymuję orędzia. Jezus pragnie, abym zawsze miała przy sobie Biblię, ponieważ wskazuje mi fragmenty, które wyjaśnia, a czasami w trakcie wyjaśniania poleca mi je kopiować w "Prawdziwym życiu w Bogu". Następnie wszystko dzieje się bardzo szybko; nie mówi na przykład: "Otwórz Księgę Ezechiela, rozdział 28,1". Nie, nie marnuje na to czasu, lecz mówi: "Otwórz Biblię". Zatem ja z zupełnym zaufaniem, w ciemno otwieram Biblię w dowolnym miejscu, a On mówi:"Pisz". Biblia otwiera się dokładnie w tym miejscu, gdzie trzeba. Jezus działa szybko, a ja zapisuję. Potem On mówi: "Teraz nie pisz, teraz to Ja ci podyktuję". I dyktuje. Potem nagle mówi: "Zatrzymaj się i otwórz Biblię".Otwieram Biblię na chybi trafił, a On mówi: "Pisz". Wszystko to przebiega bardzo szybko.

Nie mówi mi: "Otwórz Biblię, wyjaśnię ci". Weźmy na przykład odstępstwo; Jezus mówi: "Otwórz". Otwieram i natrafiam na Księgę Daniela; przepisuję ten fragment. Jezus mówi mi: "Otwórz ponownie Biblię". natrafiam na Ezechiela, rozdział 28, który również mówi o apostazji, buncie, duchu zbuntowania. "Otwórz Biblię jeszcze raz". Otwieram ją i natrafiam na 2 List do Tesaloniczan, rozdział 2, gdzie również św, Paweł mówi o odstępstwie, buncie i duchu zbuntowania. I jeszcze raz słyszę: "Otwórz Biblię". Otwieram Biblię i natrafiam na Apokalipsę, itd.

Tak się właśnie dzieje z "Prawdziwym życiem w Bogu". Jeśli śledzicie fragmenty Biblii, to wiedzcie, że to dzieje się dokładnie tak, jak właśnie opisałam. Pan powiedział mi: "Otwórz Biblię. To jest właśnie to. "Teraz zestaw to wszystko ze sobą, to ma pewne znaczenie". O. Valera pouczył mnie, że nosi to nazwę "Lectura Divina".

Weźmy jeszcze inny przykład Dwóch Świadków, Dwa Serca, które są świadkami. Tymi Dwoma Sercami są Jezus i Maryja, Dwa Serca, które zatriumfują na końcu czasów; zatriumfują, ponieważ Jezus będzie triumfował. Czasami ludzie pytają: "Ale kiedy, kiedy?". Kiedy obserwujemy to, co się dzieje, mówimy: "Jezu, czy masz na myśli Twój czas? Mówiłeś bowiem, że to jest mój czas; mój czas jest krótki, ale Twój czas trwa tysiąc lat. Ale Twój czas powinien się zacząć." Triumf jest bliski. Walka jest wielka, ponieważ szatan nie poddaje się i zawsze chce oszukiwać ludzi. Zawsze chce utrzymywać ich podział.

Wracając do Dwóch Serc, pewnego dnia nasz Pan powiedział mi: "Otwórz Biblię". Natrafiłam na Apokalipsę, rozdział 11 - Dwaj Świadkowie. To była Wigilia Bożego Narodzenia i Jezus powiedział mi: "To jest mój świąteczny prezent dla ciebie". Mówi nam, jak to się dzieje. Opisuje ten fragment: Dwoma Świadkami są Swa Serca Jezusa i Maryi, ponieważ dzisiaj prorokują. Maryja objawia się wszędzie i tak samo Jezus. To jest świadectwo i posługują się Oni narzędziami do przekazywania Swojego Słowa. Ich świadectwo jest bardzo atakowane i wszyscy o tym wiedzą. Są atakowani, ponieważ ponieważ świat poddał się takiemu racjonalizmowi, że nie wierzy już dłużej w rzeczy boskie ani cuda, a nawet w to, że Bóg jest Bogiem żywym i że może mówić.

kiedy Jezus wyjaśnił mi rozdział 11 z Apokalipsy, powiedział: "Otwórz równiez Księgę Zachariasza 4,4". Dwie gałęzie drzewa oliwnego, dwie lampy, które świecą w ciemności, również są razem i to także pomaga zrozumieć tamten fragment. Niech nikt nie mówi; "'Dwa Serca? Przecież tego nie ma w Biblii'". Nie rozumiemy już Biblii, więc Jezus pokazuje nam, że jeśli zestawimy ten fragment z tamtym, to mowa jest w nich właśnie o Dwóch Sercach.

Pewnego dnia nasz Pan powiedział mi: Chciałbym, abyś dawała świadectwo Mojej Świętości i Mojej Boskiej Słodyczy, bądź jak mówiąca księga, księga napisana przez Trójjedynego Boga. (25 września 1997)

Niestety zwłaszcza w moim Kościele prawosławnym zatraciliśmy znaczenie słodyczy Boga. Zmieniliśmy Go w Boga, który jest tylko surowym Sędzią, który potępia. Spowodowało to z pewnością serce człowieka, który stał się właśnie taki, w związku z czym postrzega Boga w taki sam sposób. Zatraciliśmy znaczenie słodyczy Boga. Skowo więc On prosi mnie, abym niosła dzisiaj świadectwo Jego słodyczy, będę świadkiem słodyczy Bożego Serca. .

Teraz więc zamierzamy zamknąć siebie samych w Sercu naszego Zbawiciela i dążyć do zrozumienia Niewidzialnego Boga przez prostotę i czystość serca. Pozwólcie nam dążyć do zrozumienia Jego obfitej Miłości, powierzając Mu się całkowicie, w boskiej jedności i zażyłości, którą Jego Boski Majestat raczył nam ofiarować. Pozwólcie nam spróbować zrozumieć, co Bóg ma na myśli mówiąc o Swojej Słodyczy. Oto, co mówi Bóg w orędziu:

...Ciało i krew zawsze wykluwają zło i będą znajdować przyjemność w czynieniu zła. Te same dusze nie mówią o Mojej łagodności ani o Mojej Boskości, gdyż ich duchy nie potrafią odróżnić Mojej Boskiej słodyczy od pragnień ich własnego ciała i krwi. Nie, oni nie widzą, że istnieje różnica. Kiedy Ja mówię, Moja gołębico – Moimi Wargami wilgotnymi od łaski, świętości i słodyczy – oni nie pojmują Moich Słów. Nie potrafią zgłębić Mojej Czystości w Mojej Wspaniałości. Ich serca są tak twarde, że niemożliwe staje się dla nich zgłębienie blasku i Boskości Mojego Serca. Dlatego właśnie te serca oślepia Moje Światło. W swych ciałach oraz w swych zepsutych myślach oskarżają Mnie mówiąc, że Moje Słowa są przesadnie uczuciowe i sentymentalne. To o nich mówię: “Są Mi obcy i nie znają Mnie...”(25 września 1997)

... Zapiszcie, wy wszyscy, w waszych sercach tę podstawową prawdę: «Pan Bóg zna tych, którzy do Niego należą, i pozwala im zbliżyć się do Siebie.» Oni są przeznaczeni do osiągnięcia doskonałości w Boskim i głębokim związku z Nami. Są wezwani do tego, żeby doznać przemiany w Nas i być jedno z Nami. Ich dawnego ja już nie będzie, lecz w sposób niewypowiedziany, jakim zawsze posługiwałem się wobec Moich świętych, przebóstwię ich w naszym zjednoczeniu. Przeze Mnie przebóstwię tych wszystkich, z którymi jestem związany i którzy już nie mówią zgodnie z własną myślą, lecz w sposób, w jaki Ja mówię. Oni nie widzą już swoimi oczyma, lecz w sposób, w jaki Ja widzę wszystko. Ich działania staną się Moimi działaniami. (22 czerwca 1998)

Aby osiągnąć tę doskonałość, o którą Bóg nas prosi, musimy podjąć kroki, takie jakie znajdujemy w "Prawdziwym życiu w Bogu". Pierwszym wezwaniem Boga Ojca nie było: "Vassulo, Jestem Bogiem Ojcem, przychodzę, pragnę ci dać moje orędzia, zapisz je", po czym Bóg przekazywałby mi orędzia. Nie, to wcale nie odbyło się w taki sposób, lecz stopniowo. Bóg nie chciał, abym poszła do świata - nie chciał mnie posyłać do świata - aby ogłosić Jego Słowo, dopóki nie pokochałam Go tak, jak chciałby, abyśmy wszyscy Go kochali. Nie można służyć Bogu i wychwalać Go, jeśli Go nie kocha. Musimy Go kochać, musimy wiedzieć, jak Go kochać.

On przemówił do mnie naprawdę czule, jak ojciec, i powiedział: "Kochaj Mnie; lecz aby Mnie kochać, musisz podejść bliżej; nie możesz pozostawać tak daleko; pragnę, abyś była pozostawała bardzo blisko ze Mną". Ja jednak nie ośmielałam się, chociaż co do mojego anioła stróża miałam śmiałość; rozmawiałam z nim w naturalny sposób jak ze swoim przyjacielem. Pozostawałam w zażyłości ze swoim aniołem stróżem. Lecz kiedy Bóg przemówił, byłam jak uczeń, który siedzi cicho na swoim miejscu, wyprostowany i sztywny, ponieważ dyrektor wchodzi do klasy. Nie rozumiałam tej zażyłości, o którą poprosił mnie Bóg. Ta prawda dotyczy również was, nie tylko mnie. Bóg chce, abyśmy byli przy Nim odprężeni, zachowywali prostotę serca, czystość serca, a nie złośliwe i podejrzliwe myśli. Powiedział więc: "Chodź do Mnie", ale ja nie mogłam. W końcu Jezus uczynił następującą rzecz: to było na początku, kiedy rozmawiałam ze swoim aniołem; byłam odprężona; mój anioł mówił do mnie, a ja mu odpowiadałam; później nieoczekiwanie nie wiedząc o tym, że Jezus niepostrzeżenie zajął miejsce mojego anioła, zachowywałam nadal swoją zażyłość i bezpośredniość wobec Niego. Wówczas On zaczął zmieniać ton Swojego głosu i sposób mówienia; nie mówił jak anioł. Mówił z mocą. Można było odczuć, że przewodzi. Mówił: "To Ja jestem Tym, który to daje, to Ja". Wtedy powiedziałam do swojego anioła: "Kim ty jesteś, że możesz dawać? To nie twoje zadanie, to nie ty, to Bóg jest tym, który sprawia". W końcu przyznał się do tego: "To ja, Jezus". Zajął miejsce mojego anioła. Powiedział do mnie: "Widzisz, w jakiej zażyłości pozostawałaś ze Mną, z jaką prostotą i spokojem; pragnę, abyś robiła tak nadal". Odtąd byłam spokojniejsza i bardziej bezpośrednia wobec Jezusa i tego samego oczekuje Pn od każdego z nas. A później pragnie zupełnego oddania się.

Czy jesteśmy gotowi, aby zdecydować się na Boga? Jeśli jesteśmy i naprawdę pragniemy zmienić się wewnętrznie, czy nie powinniśmy być wytrwali? To najtrudniejsze: pozostać wytrwałym w życiu duchowym, nie wpadać w pokusy, być wytrwałym i zawsze stawiać Boga ponad wszystko.

Wówczas Bóg zajmie się waszymi sprawami. Nie wolno myśleć, że jeśli ktoś poświęci Bogu trochę więcej czasu, wszystko będzie kulało w jego życiu rodzinnym; bynajmniej, On zatroszczy się o nie. Widzę to codziennie na przykładzie swojej rodziny i mogę potwierdzić, że jest tak, jak powiedziałam, kiedy pracuję dla Boga, a czynię to z całego swojego serca, aby cały świat wiedział, kto jest Bogiem prawdziwym, czułym, radosnym, Bogiem, który daje nam radość, cudownym. Chcę, aby wszyscy o tym wiedzieli. Tymczasem Pan troszczy się o moją rodzinę. Jak? Pobudza duchowo moje dzieci, które teraz są dorosłe i przebywają poza domem.

Powiecie: "Ale co twój mąż mówi o wszystkich tych podróżach?". Nasz Pan zajął się i tym; obecnie mój mąż podróżuje nawet więcej niż ja. Wyjeżdżam w listopadzie, już po raz drugi do Indii, i będę wszędzie dawała świadectwo. To będzie trudna podróż, ale możliwa do zrealizowania, kiedy Bóg daje nam siłę. Pomyślałam: "Będę poza domem przez prawie miesiąc, co mój mąż powie na to?". Chociaż prawie nigdy nie byłam przez cały miesiąc poza domem, mój mąż zapytał: "Co planujesz robić w listopadzie?". Powiedziałam mu, że wyjeżdżam w długą podróż, a on odpowiedział: "Ja również". Jak długą? Również trzytygodniową. Wyjeżdża dwa dni po mnie. Wrócimy w tym samym czasie.

Mówię całkiem poważnie, że Bóg dba o wasze interesy, kiedy pracujecie dla Niego i poświęcacie się. I jeśli jesteście gotowi zdecydować się na Boga, doznacie naprawdę tej niepowtarzalnej radości, której nikt nie może wam dać. Odczujecie ją w swoim sercu. Pomyślicie: "Tak, Vassulo, dla ciebie to łatwe, ponieważ dzięki szczególnemu darowi słyszysz Pana, ale dla nas?". Wiem jednak, że wy również możecie otrzymać tę radość, której nie mieliście wcześniej, i ta radość może trwać czasami sekundy; przychodzi i odchodzi. To jest Obecność Boga, który przypomina nam w sercu: "Jestem tutaj" i daje nam tę radość.

Jeśli chcemy wzrosnąć duchowo i naśladować Jezusa, który jest Drogą, aby się z Nim zjednoczyć, musimy nauczyć się, że im bardziej usuwamy się w cień dla Boga, tym bardziej będziemy z Nim zjednoczeni i tym większe będą Jego Dzieła w nas. On może pracować, jeśli dajemy Mu wolność czynienia tego, ale jeśli Mu to uniemożliwiamy, to tak jakbyśmy wiązali Mu ręce.

Co znaczy "usunąć się w cień" i "umrzeć dla siebie"? Czego musimy się wyrzec? Konieczne jest zupełne oderwanie. Aby to osiągnąć, musimy otworzyć się na łaskę i umrzeć bezzwłocznie dla naszej woli i naszych uczuć, które czynią nas więźniami tego świata. To właśnie Bóg powiedział w orędziu:

Daj Mi swobodę w niszczeniu wszystkich nieczystości i niedoskonałości, które Mi się przeciwstawiają.> [...] abym cię mógł przygotować do tego doskonałego zjednoczenia, muszę cię oczyścić i przyozdobić twą duszę. [...] Pozwól Mojemu Duchowi wzrastać w tobie, a Mojemu Boskiemu Ogniowi zahuczeć w twojej duszy, Działanie Mojego Boskiego Ognia roztopi cię. [...] Każdą najmniejszą nieczystość oblęży i unicestwi Moja Czystość, Moja Światłość ciągle będzie świecić w tobie, a Mój Duch popłynie w twoim duchu jak rzeka. (20 stycznia 1992)

Bóg mówi tutaj o nieczystościach i niedoskonałościach, które są w nas obecne. Wszystko to jest przeszkodą dla Boskiej Mądrości, która chcę płynąć w nas jak rzeka, aby dać nam szczęście. Dusza jednak jest generalnie niezdolna do otrzymywania Boskiej Mądrości. Dlatego, kiedy Bóg mówi w Swoim orędziu, że aby przygotować nas do doskonałej jedności, będzie musiał zniszczyć wszystkie nasze niedoskonałości i nieczystości, poprzez ten jedyny czyn, dusza będzie musiała przejść przez ogień i doznać bardzo bolesnych skutków. To jest oczyszczenie. Kiedy ktoś przez nie przejdzie, staje się przezroczysty.

Na początku tego boskiego wezwania, kiedy je otrzymałam - i przeszłam nie przez jedno oczyszczenie, ale przez wiele oczyszczeń w różnym czasie, a to strasznie bolało - czułam, jak moja dusza płonie i doznaje poruszenia. Cierpiąc zapytałam: "Jezu, co mi uczyniłeś!", a On cicho i spokojnie odpowiedział: "Zabrałem ci tylko serce..." Powiedziane to zostało tak, jakby to, przez co przechodziłam, było czymś zupełnie normalnym.

W naszym wnętrzu są blokady tak twarde jak skała, które zamykają wejście boskiemu strumieniowi Ducha Świętego. Woda Ducha Świętego nie przestaje w nas działać, ale ciągle w nas huczy i uderza gwałtownie w te skały, które opierają się jej wpłynięciu, i to jest właśnie ta bitwa, którą odczuwamy w naszym wnętrzu, to jest oczyszczenie. Dusza odczuwa jego potężne skutki i wie, że przechodzi przez ogień. Ale kiedy skały zostaną skruszone i zrobią przejście, wówczas Kochająca Mądrość, tzn. Duch Święty, zaczyna cicho wlewać się w nas jak potoki uzdrawiającej wody, zatapiając nas Swoim Światłem. W tym fragmencie Duch Święty wyjaśnia znaczenie słowa "światło":

Ja w Mojej życzliwości zstąpiłbym z nieba jak błyskawica do waszych ciał i byłbym waszą lampą. Dowiedzieliście się, że lampą waszego ciała jest wasze oko. Jest nią istotnie, gdyż oko chore nie widzi i ma [przed sobą] tylko ciemność, oko zaś zdrowe sprawia, że spojrzenie jest jasne – oświetla wzrok. Ja jestem tą Lampą. Kto ma Mnie w sobie, nie będzie szukał występków, lecz prawdziwych cnót. Ja jestem prawdziwą Lampą waszego ciała. Ona napełnia całe wasze ciało bogactwami i wspaniałościami Naszego Królestwa. Tymi skarbami i wspaniałościami są cnoty. Gdzie jest Światło, tam jest cnota. Gdzie jest Ciemność, tam jest występek. Nie łudź się, przywiązując się do tego umierającego świata, lecz bądź Mi wierna, a będziesz żyła ze Mną w miłości. Kochaj cnotę. (22 czerwca 1998)

Tutaj i w wielu innych fragmentach, Bóg nakłania nas, abyśmy za Nim podążali i doprowadzali do doskonałości nasze zjednoczenie z Trzema Boskimi Osobami, ponieważ przez doskonalenie naszej jedności z Trójcą Świętą, nasze myśli, czyny i słowa znajdują się w absolutnej harmonii z Bożą Wolą, bo wszystkim będzie rządziła i rozkazywała Miłość. W tym boskim zjednoczeniu wszystko, co należy do Trójcy Świętej, będzie również własnością tych, którzy są z Nią zjednoczeni. Kiedy dusza poddaje się Woli Bożej, duch nie posiada niczego oprócz Boga, a nasze życie przeobraża się w jedną nieustającą modlitwę, i stoimy przed Bogiem z czystym duchem.

Na innych spotkaniach mówiłam dużo o nieustającej modlitwie. Powiem tylko słowo na ten temat dla tych, którzy nie wiedzą, na czym ona polega. Pewnego dnia Jezus poprosił mnie o nieustanną modlitwę. Odpowiedziałam Mu: "To niemożliwe. Mam obowiązki domowe, zajmuję się domem, pomagam moim synom w odrabianiu zadań domowych, jak mogłabym się modlić bez przerwy?". Jezus pozwolił mi mówić i patrzył na mnie zdumiony. Powiedział mi: "Ach, Vassulo, jakże mi ciebie żal. Nie zrozumiałaś. Modlić się nieustannie nie oznacza 24-godzinnej modlitwy na kolanach". Nieustająca modlitwa jest modlitwą kontemplacyjną; to modlitwa bez słów, ponieważ to serce mówi. Żadne słowa nie wychodzą z waszych ust, to serce kocha, tęskni za Bogiem przez cały dzień, pragnie Boga przez cały dzień. Nieustająca modlitwa jest jednocześnie najwspanialszym Przykazaniem, jakie dał nam Bóg; to byciem razem, sam na sam z Bogiem.

A zatem, jeśli całkowicie oddamy się Bogu, będziemy żyli nie tylko w Bogu, ale i w nieustającej modlitwie. Wasze życie stanie się nieprzerwaną modlitwą, ponieważ cały dzień będziecie myśleli o Bogu, a kiedy spotkacie przyjaciół, będziecie mówić tylko o Bogu. Znam grupę ludzi, którzy mówią tylko o Bogu i w ten sposób już żyją nieustającą modlitwą.

Istotna jest również czystość duszy, aby nastąpiła ta boska jedność Stwórcy i Jego stworzenia. Musimy więc przejść przez to bolesne oczyszczenie, jest ono tego warte. Będąc w ten sposób związanym z Bogiem i żyjąc w Jego Świetle i z Nim, lepiej pojmujemy Wolę Bożą i Bóg nas nigdy nie zniszczy; nigdy nie zażąda od nas więcej, niż możemy dać lub zrobić. Kiedyś dałam przykład ze szklanką. Może być duża szklanka, średnia lub mała. Dla Boga ważne jest, żeby była pełna, a nie napełniona tylko do połowy. Bóg uczynił każdego innym; jeden może dać więcej, inny mniej. Nie zniechęcajcie się myśląc: "Ta osoba tyle daje, a ja nie mogę dać tyle samo; mam rodzinę, dzieci i nie mogę odmawiać tylu modlitw". Musicie zachować pokój i opanowanie. Czyńcie to, co możecie, Jezus dokona reszty, dopóki wykonujecie uczciwie to, co macie robić, to znaczy dopóki dajecie z siebie wszystko.

Kiedy zrozumiemy Wolę Bożą i po oczyszczeniu naszej duszy będziemy przezroczyści, będziemy zdolni powiedzieć: "Idziemy z Bogiem". Pójście z Bogiem oznacza ten właśnie stan. W ciągu całego naszego życia Bóg nigdy nie przestanie wzywać nas do udziału w Szczęśliwości Trójcy Świętej. Bóg zaprasza każdego z nas, abyśmy weszli w Prawdziwą i Niepowtarzalną Wiedzę o Ich Boskości i żyli prawdziwym życiem w Bogu. Jeśli się zgodzimy, osiągniemy stan bardzo bliski stanowi Szczęścia, ponieważ jedność z Bogiem, do której On wzywa nas dzisiaj, będzie jak jedność dusz, które oglądają Boga w niebie. W orędziu nasz Pan opisuje ten stan i naprawdę będziecie mogli otrzymać tę łaskę, jeśli zdecydujecie się na Boga. oto Jego słowa:

...I chociaż będziesz pomiędzy ludźmi, twój duch będzie w Niebie. I chociaż twoje ciało nadal będzie się poruszać pomiędzy ludźmi, twoja dusza i twój duch będą podobne do anielskich, krocząc po Dziedzińcach Naszego Królestwa, stąpając pośród aniołów. [...] Nauczę cię żyć w Nas, poruszać się w Nas i oddychać w Nas. Pouczę cię, że My jesteśmy Życiem i że w Nas nie przestaniesz istnieć. (25 października 1994)

Dużo później Ojciec powiedział prawie to samo, ale rozwinął ten fragment:

...przyjdzie czas – i godzina ta jest bliska – że choć będziecie jeszcze pośród ludzi, to wasz duch będzie w Niebie, wychwalając Naszą Najświętszą Trójcę. Wasze ciało będzie się poruszać pomiędzy ludźmi, a wasza dusza i wasz duch – ogarnięte Moją wolą, napełnione dostojeństwem Mojego Światła – będą jak [duchy] aniołów. Będziecie jak kroczący po Edenie, w Raju, pomiędzy Moimi aniołami i Moimi świętymi, gdyż wasz związek ze Mną będzie pełny... Ach! Będziemy się cieszyć dostrzegając, że jesteśmy w was. Będziecie mieć podobieństwo Boga nigdy nie widziane; w was będziemy widzieć Niebo.

(25 lutego 1998)

Fragment ten przypomina nam słowa Chrystusa, że pragnie On przemienić nasze dusze w niebo, tak ze nasz wewnętrzny obraz będzie Jego obrazem. Wiecie, że Bogu bardzo podoba się widzieć i kontemplować Siebie Samego w nas. Znajduje przyjemność w nas. Aby dojść do tego, musimy najpierw umrzeć dla samych siebie i pozwolić Duchowi Świętemu działać w nas. Jezus mówił już nam o tym wiele razy, pamiętamy również słowa Boga Ojca, że zmiana nastąpi w naszym wnętrzu i staniemy się dla Boga jak niebo, Eden, Raj. Wydarzy się to, jak już wspomniałam, kiedy przyjmiecie do siebie Ducha Świętego, waszą Drugą Pięćdziesiątnicę. W czasie tej Drugiej Pięćdziesiątnicy wszystko w was zostanie przeobrażone, a Bóg pragnie, aby stopniowo każdy został zmieniony, żeby nasze serca stały się rajem dla Trójcy Świętej.

Po tej przemianie, która, jak powiedziałam, będzie niczym Druga Pięćdziesiątnica w waszym wnętrzu, każdy, kto dozna tego przekształcenia otrzyma również w sobie Nowe Niebo i Nową Ziemię (Ap 21-4). Stanie się Nowym Jeruzalem (Ap 21-4), idąc z Nieba bliżej Boga, ponieważ będzie on jak piękna oblubienica cała przystrojona dla swojego oblubieńca. W tym stanie duszy, Oblubieniec, którym jest nasz Stwórca, poprowadzi Swoją Oblubienicę do komnaty weselnej, którą jest Jego Serce. I nasz Pan powie:

Teraz chodź, wejdź do twej stałej Siedziby, do weselnej komnaty Mego Serca, w której twój Król pragnie rozradować się w tobie, a ty – w Nim. Chodź, Mój aniele i Moja małżonko, śpieszyłem się, by cię przyoblec w Moje Imię i samą Moją Obecność.

(28 stycznia 1997)

Ktokolwiek zostanie przeobrażony, Pan natychmiast zaprosi go do Swojego Serca, aby żył w tym Sercu, którą On Sam nazywa komnatą weselną. Stanie się on również apostołem, zostanie posłany do całego świata, to znaczy podług swoich zdolności, zwłaszcza tam, gdzie kwitnie herezja, rozpusta, niesprawiedliwość, aby realizować swój apostolat. Napełniona gorliwością i miłością dla Domu Bożego, dusza, którą boska Miłość połączyła nierozerwalną jednością z Bogiem, przejdzie przez ogień, aby zdobyć inne dusze dla Boga, ponieważ zrozumie, jak wielka jest wartość każdej duszy, a gorliwość o Dom Boży pochłonie ją. Zdobywanie duszy dla naszego Boga przekracza wszelkie inne przysługi, które możemy uczynić dla Boga. Kiedyś Bóg powiedział mi: "Jeśli zdobędziesz jedną duszę i przyprowadzisz ją z powrotem do Mnie, to oddasz Mi największą przysługę, jaką możesz wyświadczyć Mnie, Twojemu Bogu; przewyższa ona wszystko inne, co mogłabyś uczynić dla Boga".

W "Prawdziwym życiu w Bogu" Najświętsze Serce mówi nieustannie o Bogactwie i zaprasza każdego z nas do czerpania z tego Bogactwa. Z całego Boskiego Bogactwa, które posiada Jego Serce, największym i najbardziej wzniosłym jest posiadanie Samego Boga. Bóg mówi o tym w orędziu następująco: "Chodźcie i bierzcie Mnie, chodźcie i posiadajcie Mnie". Oto urywek, który opisuje Jego Najświętsze Serce:

Moje Najświętsze Serce jest jak kwietnik wybornych róż. Moje Najświętsze Serce pełne jest życzliwości. Tak, Ono jest jak źródło życia. Zwróćcie oczy ku Mojemu Najświętszemu Sercu, a Jego blask zamieni ciemności waszej nocy w pełnię dnia. Weźcie Moje Najświętsze Serce i obejmijcie Je. Jego bliskość umieści na waszej głowie koronę z uświęcających łask, prowadzącą wasze stopy na drogę wierności aż do zgody nawet na wylanie krwi dla Mojej czci.

(28 listopada 1996)

Kiedy w innych fragmentach przypomina nam, abyśmy Go uchwycili i posiadali, tutaj wyjaśnia nam, że jest to największym Bogactwem, jakie może nam ofiarować z głębi Swojego Najświętszego Serca. Boskie zjednoczenie jest całkowite, skończone i doskonałe.

Widzimy tutaj, jak potężnie może Najświętsze Serce przekształcić nas w lojalnych i gorliwych wyznawców aż do przelania krwi za Niego. Pewnego dnia Jezus powiedział:

Obejmować Mnie to obejmować Mój Krzyż... A teraz pozwól Mi tchnąć w ciebie Moje Boskie Słowa. Powiedziałem ci, że kiedy Mnie obejmujesz, obejmujesz Mój Krzyż, a w tym objęciu jesteś skąpana Moim Światłem. Droga – powiedziałbym nawet: jedyna droga – do jedności ze Mną w Boskiej Miłości, wiedzie przez uściśnięcie, dobrowolne i z miłością, Mego Krzyża. Jak wiesz, przynosi on swe cierpienia, ale i radości. One cię doprowadzą tam, gdzie twoja dusza zostanie wyniesiona... (11 listopada 1998)

Gdy czyjeś serce jest wszczepione w Mój Krzyż – ze wszystkim, co to za sobą pociąga – to dowód na to, że ten ktoś jest zjednoczony i stanowi jedno ze Mną, że jest uformowany we Mnie i zespolony ze Mną. Kto jest przekonany, że należy do Mnie, powinien zrozumieć, że należy również do Mojego Krzyża. (12 listopada 1998)

To wezwanie jest wezwaniem do Samego Jezusa, a przyjmując Jezusa, przyjmuje się Jego Krzyż. Pan dał mi pewien rodzaj wizji: Stał przede mną (Tak naprawdę pojawił się duchowo w moim wnętrzu, w wizji umysłu) i zobaczyłam Go przed sobą. Otworzył Swoje ramiona i powiedział: "Chodź, chodź do Mnie, obejmij Mnie (tzn. otocz Mnie swoimi ramionami)". Kiedy Go trzymałam w ramionach, zobaczyłam, że to już nie był On; wzięłam w swoje ramiona wielki krzyż. Oznacza to, że nie można oddzielić Chrystusa od Jego krzyża. W orędziach Bóg nalega, abyśmy przemienili swoje życie w nieustającą modlitwę, ale również, abyśmy nigdy się nie poddawali, to znaczy musimy być wytrwali, ponieważ jest wiele osób, które powracają do Boga, pełne zapału, gorliwości, a potem stopniowo, znowu życie światowe bierze w nich górę. Zamiast posunąć się naprzód, cofnęli się. To dzięki modlitwie utrzymamy się na tym samym poziomie, a nawet podniesiemy się wyżej. Matka Najświętsza powiedziała nam: "Waszą bronią jest modlitwa". Nic innego, tylko modlitwa.

Wezwanie to nie dotyczy tylko naszej jedności z Bogiem. Bóg prosi nas również o inne rzeczy. Bóg mówi nam, że u kresu naszych dni będziemy sądzeni z wielkości miłości, jaką mieliśmy w sobie na ziemi. To niezwykle ważne, aby żyć w Miłości Bożej na ziemi. Bóg mówi w orędziu;

...służcie sprawie dobra; przynoście ulgę uciśnionym; nikogo nie rańcie, lecz kochajcie się i pomagajcie sobie wzajemnie. Nie zasmucajcie ani nie nękajcie wdowy, nie okazujcie się zatwardziali wobec sieroty. Praktykujcie dobro i nie bądźcie jak przestępcy lub złoczyńcy, którzy doprowadzają swe dusze do ruiny, niszcząc bezbronnych.(19 czerwca 1995)

Widzicie, to są działania miłości i zawsze musimy kroczyć naprzód tymi krokami miłości. Miłość jednoczy dusze z Bogiem, i im jest większa, tym bardziej dusza zgłębia Boga. W tej głębokiej jedności uda się nam poznać Wolę Boga, a potem będzie tak, jak On mówi:

(...)weszłaś do radości Naszej Najświętszej Trójcy i osiągnęłaś zrozumienie Naszego czułego uczucia i nieskończonej Miłości. Cieszymy się, że chętnie przyjęłaś Nasze Dzieło, które złożyliśmy na tobie, i stałaś się odtąd żyjącym ołtarzem, powiększającym Naszą radość. Nawróciliśmy cię i doprowadzili do rozważania kontemplacją Ślubną głębokiej więzi Naszej Jedności. (25 września 1997)

Miłość Boga jest jak strzelisty płomień, który nie pozwala żadnej cielesnej lub ziemskiej myśli przechodzić przez nasz umysł. Ktokolwiek doświadczy tej Miłości, będzie jej pragnął dzień i noc bez wytchnienia i zostanie pociągnięty do niej, do Jego płonącej Miłości. Bóg nie jest skomplikowany, to my Go komplikujemy. Bóg jest prosty, pragnie tylko, abyście zrobili kilka kroków naprzód. W tym momencie, kiedy podejmiecie się tego wysiłku i powiecie szczerze: "Tak, chcę to zrobić i chcę zostać przemieniony, chcę otrzymać tę słodycz Boga, chcę zrobić krok w Twoim kierunku, mój Boże". Jeśli to zrobicie, jeśli pokażecie, że pragniecie to zrobić, Bóg, który jest Królem i zasiada na Swoim Tronie, kiedy zobaczy, że Jego dziecko śpieszy się ku Niemu małymi kroczkami, wstanie; zdejmie Swoją Koronę i pobiegnie w waszym kierunku, aby was podnieść i przytulić do Swego Serca. Bóg nie jest obojętny, ma najczulsze serce, jakie tylko moglibyście sobie wyobrazić. Nie mógłby pozostać niewrażliwym na wasze wysiłki.

Kiedy w Swoim najnowszym orędziu nasz Pan mówi o duchowych zaślubinach w Trójcy Świętej, nie wolno nam zapominać, że Ojciec, który jest Stwórcą, jest również naszym Duchowym Małżonkiem. Jeśli przeczytacie Księgę Izajasza 54,5, to zobaczycie, że w tym fragmencie, Bóg opisany jest w następujący sposób: "Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię - Pan Zastępów". Jezus jest również naszym duchowym Małżonkiem, tak samo Duch Święty. W ostatnich orędziach Trójca Święta traktuje nas jako Swoją małżonkę. Jesteśmy Kościołem, a Kościół jest małżonką Boga. W długim orędziu Ojca, którego fragment mam tutaj, wypowiada On następujące słowa:

Ja Jahwe, twój Stworzyciel, zaślubiłem moje stworzenie i jestem Małżonkiem każdego (...)Dzień i noc potykałoś się, Stworzenie, goniąc za cieniami, i ani razu nie spróbowałoś zagłębić się w tę tajemnicę (...). Spoglądałem na Moje nasiona i zapytałem Siebie; "Co mam z nimi zrobić? Obwarowali się swoją kłamliwością; jak mam sprawić, aby tak wielu tych, którzy nie potrafią odróżnić swojej prawej ręki od lewej, zrozumiało, że jestem ich Małżonkiem i pragnę od nich tylko miłości, nie ofiar oraz poznania Mojego Serca, a nie całopalenia czy też uroczystych obrzędów. 25 września 1997)

I głosem, który mogę określić jako pełen słodyczy, powiedział:

O Moje królewskie domostwo, wymieniłoś swoją chwałę za wstyd! (...)Przyjdź do Mnie! Moje Serce jest jak lampa dla twoich stóp, a z Moich ust wilgotnych od łaski i boskiej rosy, płyną rzeki łask i nieskończone wezwania Miłosierdzia. 25 września 1997)

jest to wezwanie Ojca Przedwiecznego, ale zarówno Syn, jak i Duch Święty objawiają siebie jako Małżonka. Aby zrozumieć ten język, musimy być prości i ubodzy na duchu. Duch Święty nie odkryje się przed tymi, którzy wykazują dumę intelektualną. Odstraszają oni Ducha Świętego i doprowadzają do ucieczki, a w konsekwencji nadal prowadzą życie w ciemności. Posłuchajmy teraz, czego nas uczy Jezus Chrystus:

Tak, ten, który ci teraz śpiewa, jest Miłującym ludzkość, Małżonkiem całej ziemi. Niektórzy z was w ogóle nie pamiętają o swoim Bogu, dlatego dziś Ja, w Wierności i wielkości Mojej Miłości, przychodzę do was ofiarować wam Moje Serce. Nikt nie może uczynić daru większego niż ten. Niech wasze oczy zachwyci piękno Mojego Serca: to Serce Wielkiej Ofiary. Jest to Serce Nowego Przymierza. To Serce Prawdziwego Winnego Krzewu, to Serce najbliższe Sercu Ojca. [...]pozwolisz twemu Małżonkowi odpocząć spokojnie w twoim sercu. Naucz się od twego Umiłowanego: Ja jestem łagodny i pokorny Sercem, we Mnie twoja dusza znajdzie zawsze swój odpoczynek. (26 stycznia 1997)

Nasza dusza nie może żyć bez Boga, ale czerpie życie z Boga. Wiemy, że Duch Święty jest Wiecznym Życiem i że dusza żyje w Miłości Boga, w pokorze i słodyczy Ducha Świętego. Dusza jest jak małżonka, a nasz Pan jest Małżonkiem; kochają oni siebie nawzajem i tęsknią za sobą. Nasz Pan w Swojej Miłości tęskni za duszą i smuci Go, jeśli dusza nie ma miejsca dla Niego ani też nie reaguje na Niego. Natomiast dusza, której udało się poznać Boga, tęskni za Nim, ponieważ w Nim składa swoje życie i czerpie radość.

Poznać Boga znaczy rozumieć Go, poznać Boga to również zrobić pierwsze kroki w kierunku zażyłości z Nim, stanąć z Nim serce w serce, prowadzić intymną rozmowę. To najważniejsze w naszym życiu, ponieważ możemy mówić do Boga całe nasze życie, głosić Go, ale nie wystarczy znać Go tylko z książek napisanych przez teologów. Poznać Boga w intymności swojego serca oznacza doświadczyć już Boga, doświadczyć w sposób szczególny. Kiedy już otrzymacie łaskę poznania i rozumienia Boga, to jest to skarb, perła; skarb, o któym Jezus mówi w Swoich przypowieściach i perła, którą się zdobywa. Wóczas nie pragniemy nieczego innego, ponieważ posiadamy Boga i pozwalamy, żeby Bó posiadał nas. W ten sposób jesteśmy zjednoczeni z Bogiem i stajemy się jedną myślą z Nim. Nasze działania stają się Jego działaniami, nasze słowa - Jego Słowami. To już nie my i dlatego w pewnym fragmencie wyjaśnił On, że: "chociaż nadal będziecie wśród ludzi, to wasz duch będzie w Niebie". To tak jakbyście zostali oddzieleni, ale oddzieleni w piękny sposób, ponieważ wasze myśli, wasz duch będą tak ściśle zjednoczone z Bogiem, że Będziecie żyli na ziemi Niebem. To jest właśnie to miejsce, do któego Bóg pragnie zaprowadzić każdego z nas.

Będziemy modlić się do Ducha Świętego, aby przyszedł ze Swoją siłą na nas i uleczył nas duchowo, dał nam pokój, wzmocnił naszą miłość, ożywił nas. Jest to również modlitwa o uzdrowienie fizyczne. Wszyscy wstaniemy i odmówimy dwie modlitwy do Ducha Świętego; jedną, aby prosić Go o Jego dary, a drugą o uwolnienie i uzdrowienie.

Panie i Źródło Życia,
Wielkie i Boskie działanie
Mistycznego Ciała Chrystusa
które jest Kościołem;
Światło naszej duszy,
Szafarzu darów,
Odkrywco synowskiej tajemnicy,
nawiedź naszą biedną dusze i ubogać ją Swoimi darami
abyśmy mogli zostać przemienieni
w Twoją dobroć i Twoją życzliwość.
Prosimy Cię, błagamy Cię,
abyś okrył nas Swoimi bogactwami
Swoimi siedmioma darami,
aby nasze serce
zapaliło się Twoim płonącym ogniem.
Amen

(Lausanne, grupa modlitewna, 17 sierpnia 1997)

Niech będzie błogosławione Twoje Imię,
Ty, który wysłuchujesz mojej modlitwy! Bądź błogosławiony, mój Panie,
niech będzie błogosławiona Twoja dobroć
która przyciąga nas do Twojego Serca
aby nas ocalić i wyzwolić.

Boże, jesteś naszym Zbawieniem,
naszym bogactwem, naszym wzrokiem i naszym życiem;
Ty, który codziennie zachwycasz naszą duszę
i cieszysz nasze serce Swoją Obecnością,
pozwól nam skorzystać z Twojej Obecności.
prosimy Cie, Jezu Chryste, w Twoje Imię
o pokój, jedność, miłość i ducha przebaczenia.

Prosimy Cię, Jezu Chryste, w Twoje Imię,
abyś uleczył nas z naszych nieprawości i słabości.
Ulecz nas, Panie, mocą Twojego Świętego Ducha,
ulecz nas duchowo,
i wykorzeń wszystko, co złe;
pokrzep nas, Duchu Święty, i ożyw nas
odnawiając nas.

Jezu Chryste, w Twoje Imię, prosimy Cię
abyś uleczył nas ze wszystkich naszych duchowych,
psychicznych i fizycznych chorób
i ze wszystkiego, co dręczy naszą duszę.
Oby każde włókno naszego serca
głosiło z miłością Twoją Chwałę.
Wysłuchaj naszych modlitw, kochający nas Boże.
Amen

Ten krucyfiks zawiera relikwie relikwie prawdziwego Krzyża.

Niech Pan rozpromieni Oblicze Swe
nad tobą,
niech cię obdarzy Swą łaską.
Niech zwróci ku tobie Oblicze Swoje
i niech cię obdarzy pokojem.
(Lb 6,24-26)
Amen

12 sierpnia 1996)

Zgromadzenie pod przewodnictwem Vassuli odśpiewało grecką doksologię do Trójcy Świętej:
Thoxa, thoxa, thoxa (Chwała niech będzie Panu! Chwała niech będzie Chrystusowi! Chwała niech będzie Duchowi Świętemu!)

Zgromadzonych napełniło uczucie braterskiej jedności; na każdej twarzy malowała się święta i zdrowa radość i wszyscy rozeszli się w pokoju.