POWRÓC DO STRONY:http://www.tlig.org/pl/mission/reports/1998/0303-05-dante/WIELKOSC CZCIONKI: NORMALNY - DUZY

Polski » Misja » Relacje ze spotkań z udziałem Vassuli » Relacje z 1998 roku » Tajlandia, Świadectwo Edgara Dante »

 

MOJA ŚCIEŻKA Z PRAWDZIWYM ŻYCIEM W BOGU

autorstwa Edgara Dante

W czytaniach Ewangelii kilka niedzieli temu, przypomniano nam o powalającym miłosierdziu Boga w wybaczeniu skruszonej duszy w przypowieści o Synu Marnotrawnym. Ta znacząca historia jest proroctwem dla wszystkich pokoleń, żeby wiedziały, ze nasz Bóg jest przepaścią miłosierdzia. Ale to, co mnie uderzyło najbardziej to, wielka radość, jaka czuł ojciec otrzymując swojego zagubionego syna. Jego radość była tak ogromna, że, żeby doświadczyć jej w pełni on musiał podzielić się nią z innymi. To jest taki rodzaj radości, którą my wszyscy otrzymujemy poprzez łaskę w naszej wspólnocie i służeniu Panu.

Ten artykuł jest moim sposobem podzielenia się z wami moją radością w organizowaniu wizyty dla Vassuli Ryden do Bangkoku od 3 do 5 marca 1998 r., razem z sześcioma innymi „zwolennikami Chrystusa”. Ja wierzą, że ręce Pana przewodniczyły wydarzeniom prowadzącym do wizyty Vassuli z jednej wartościowej przyczyny – przyniesienie Jego „Hymnu Miłości z Nieba” do Tajlandii. Ja dzielę je tutaj z wami, żeby zainspirować i przynieść radość do waszej duszy.

Początek

Rok 1994 – moja rodzina i przyjaciele odwiedzili Ris i Justin Roxas w ich domu w Bangkoku. W czasie tej wizyty, Justin pokazał nam wideo film ze świadectwa Vassuli w US. Gdy oglądaliśmy, Boże słowa, wypowiedziane przez Vassulę, uderzyły jak ognie w moje serce. Nagle, moja dusza obudziła się z długiego i głębokiego snu słysząc znajomy głos swojego Stwórcy. To był początek mojego długiego spaceru z Prawdziwym Życiem w Bogu (TLIG).

Ja wyprodukowałem kilka kopii kasety wideo i podzieliłem się nimi z moimi przyjaciółmi. Ja także zorganizowałem kilka pokazów wideo dla studentów i załogi Azjatyckiego Instytutu Technologii (AIT), tam gdzie mieszkałem. Kilka miesięcy później, otrzymałem z US pełny zestaw książek TLIG składających się z dziecięciu tomów ręcznie pisanej wersji.

Od tamtej pory, zacząłem długą podróż z TLIG. Czytanie i medytowanie orędzi stało się częścią moich dziennych modlitw karmiących moja tęskniącą duszę orędziami Bożej miłości. Rzeczywiście, TLIG, poruszył moje serce i powoli nauczał mnie jak połączyć się z Trójcą Świętą bardziej osobiście i zażyle.

Podróż do Bangladeszu

W listopadzie 1997 r., moja praca ze Zjednoczonymi narodami przyprowadziła mnie do Dhaka, Bangladesz, do miejsca gdzie TLIG się rozpoczął w 1985 r. Przed moim odjazdem zdołałem dostać adres Katolickiego Kościoła w Dhaka gdzie Vassula zwykła chodzić, i natychmiast pomyślałem o odwiedzeniu miejsca. Przed moim odjazdem, wypowiedziałem małą modlitwę: „Boże spraw, żeby ta podróż była specjalna” nawet nie wiedząc dokładnie, o co prosiłem.

Moje myśli skierowały się na rzeczywistość. Po moich oficjalnych spotkaniach, pojechałem rikszą do Katolickiego Kościoła w Dhaka, i nieoczekiwanie spotkałem O. „X”. On jest Amerykańskim księdzem i pierwszym Duchowym Dyrektorem Vassuli ( zgodnie z książkami, on został wybrany przez Samego Jezusa). Ja spędziłem prawie cały dzień z nim. On opowiadał mi z wielka radością i entuzjazmem jego związek z Vassula i TLIG. On zabrał mnie do domu gdzie Vassula zwykle przebywała i do swojego małego pokoju w seminarium, gdzie Vassula zwykła go widywać w celu przewodnictwa. O. „X” podróżuje z Vassulą w czasie jej spotkań we wszystkie części świata, zgodnie z terminami. Ostatnia była w Bangladeszu, Indiach i Filipinach w styczniu 1998 r.

Moje spotkanie z O. „było prawdziwie wielkim błogosławieństwem! Kiedy zaproponowałem mu wizytę Vassuli do Tajlandii, on odpowiedział, „To może być opatrznościowe!” i dał mi pokierowania jak do niej dotrzeć. Po moim powrocie do Bangkoku, natychmiast skontaktowałem się z Tomem Austin, który zarządzał organizowaniem spotkań Vassuli, poprzez email. On wtedy pracował nad kilkoma zaproszeniami dla Vassuli do Australii, Nowej Zelandii, Fiji, American Samoa i Papua Nowa Gwinea. Pomyśleliśmy, ze zatrzymanie się w Bangkoku z Genewy do tych krajów będzie bardzo dogodne i łatwo może dostosować się do jej harmonogramu. Zatem, wizyta do Tajlandii została gładko zaaranżowana.

Odpowiedź na modlitwę

Dokładnie rok przed moją wizyta do Bangladeszu, w listopadzie 1996 r., znalazłem się sam w pół oświetlonym pokoju w starym kolonialnym stylu hotelu w New Delhi, Indie. Spędziłem kilka minut czytając książkę, TLIG, którą zawsze niosłem gdziekolwiek szedłem. I wtedy nagle, jak zdarza się raz na jakiś czas, wątpliwości przeszły mi przez myśl. Znalazłem się wciągniętym w pytania takie jak, czy rozmowy Vassuli są prawdziwe? Czy naprawdę orędzia pochodzą od Boga? Te pytania zawsze mnie ścigały. Pomimo, że nie mam problemu z orędziami, sposób, w jaki są otrzymywane, wymaga wiary i zdolności rozróżnienia. Jeżeli tylko Bóg mógłby dać jeden znak, rzeczy byłyby dla mnie łatwiejsze, myślałem z niepokojem.

Potem modliłem się i prosiłem o pojedynczy znak. Zrobiłem to pełen zaufania i nadziei, w to, że Bóg odpowiada na modlitwę ze szczerego serca. Tym znakiem, o który ja Go prosiłem była wizyta Vassuli do Tajlandii jako świadectwo. Potem zostałem zainspirowany do napisania listu zaproszenia do Vassuli, który został zaadresowany do wydawcy książek TLIG w US. Miałem nadzieję, ze ten wydawca skieruje ten list do niej.

Prawie rok minął. Ja zapomniałem o liście i o mojej modlitwie proszącej o znak. Aż do ostatniego stycznia, Protestancki przyjaciel, który nie potępia, TLIG, ale był ostrożny w angażowaniu się, zasugerował mi, żeby poszukać Bożego potwierdzenia w autentyczności Vassuli. Natychmiast, przypomniałem sobie moja modlitwę i wtedy wiedziałem, że wizyta Vassuli do Tajlandii była jej Bożym potwierdzeniem i na odpowiedzi na moje nigdy nie kończące się pytania. Kiedy Vassula przyjechała, ja dowiedziałem się od niej, że mój list nie doszedł do niej, ale z pewnością dosięgnął Nieba.

Czytając książki

Dostałem potwierdzenie wizyty Vassuli w styczniu. Zaplanowane było, że przyjedzie w marcu. Interesujące, w styczniu, byłem w połowie czytania Książki Dziewiątej TLIG. Sądziłem, że skończę cały zestaw, który zacząłem czytać w 1994 r., właśnie przed tym jak ona przyjedzie do Bangkoku, i potem zastanawiałem się, że może to jest Jego wolą, ze powinienem skończyć ostatnia książkę przed samym przyjazdem Vassuli. Oczywiście, zrobiłem wszystko, żeby być uczciwy wobec siebie. Ja nie zrobiłem żadnego planu czytania, żeby skończyć książkę dokładnie, co do kropki. W zamian, kontynuowałem moje normalne tempo czytania, 10 stron na dzień, pomimo, ze były dni, kiedy nie dotknąłem żadnej strony.

2 marzec, dzień przed przyjazdem Vassuli, wciąż miałem 30 stron do skończenia Książki Dziewiątej. Niestety tego dnia, zapomniałem zabrać książki do mojego biura, gdzie normalnie spędzam czas na czytaniu. Wiadomość była głośna i jasna – nie mogłem skończyć książki. Ale się myliłem! Bóg dał mi szansę do zrobienia tego. Wieczorem, poszedłem do małej kaplicy w AIT z przyjacielem, żeby się pomodlić. Miałem moja Dziewiątą Książkę ze mną oczekując, że przeczytam zwykłe 10 stron na dzień. Obydwoje klękaliśmy przed Błogosławionym Sakramentem, bardzo dobrze ustawionym do modlitwy i wtedy zacząłem czytać Jego orędzia. Przypadkowo, czytałem długą rozprawę Jezusa o Jego najświętszym Sercu i byłem bardzo pochłonięty Jego orędziami. Rozprawa byłą bez przerwy aż do końca ostatniej strony książki, gdzie Jezus mówił"Moi ukochani, bądźcie jedno ze Mną".

Zakończenie

Cudowne rzeczy działy się od tego czasu, kiedy otrzymałem potwierdzenie o wizycie Vassuli, aż do dnia, kiedy ona opuściła Bangkok. Było ich tak, dużo, żeby można było o nich wspomnieć w newsletterze z ograniczonym miejsce. Jakkolwiek jedna rzecz jest jasna w moim doświadczeniu – Bóg pracuje z harmonogramem, pozwalając nam Jego synom i córkom, przygotować się i być prowadzonym prze Niego. On pozwala nam doświadczyć cudów, które inspirują nas i zachęcają do służenia Mu. On pracuje w uporządkowany sposób, pozostawiając pokój, harmonie i miłość w naszych sercach. I w końcu Bóg nigdy nie zapomina nagrodzić wiernych.