POWRÓC DO STRONY:http://www.tlig.org/pl/mission/reports/1997/0919-21/WIELKOSC CZCIONKI: NORMALNY - DUZY

Polski » Misja » Relacje ze spotkań z udziałem Vassuli » Relacje z 1997 roku » Anglia, Walia i Północna Irlandia »

 

Vassula w Abingdon, Cardiff i Belfast

19-21 wrzesień 1997 r.

Ostatnia wizyta Vassuli w UK odbyła się prawie dwa lata po spotkaniu w Londynie w Listopadzie 1995 r. Mieliśmy tylko dwie daty do naszej dyspozycji. 19 Wrzesień na spotkanie w Abingdon obok Oxford i 20 wrzesień dla Gardiff. Następnego dnia, wczesnym niedzielnym porankiem, Vassula musiała polecieć do Belfast, gdzie zaplanowano spotkanie na 15. Anne- Marie Peters, Ann Seaman i ja pojechaliśmy także do Belfast, gdzie chcieliśmy promować magazyn i posłuchać znowu przemowy Vassuli. Anne- Marie miała dodatkową pracę tłumacząc część przemowy O. Theophila z francuskiego na angielski.

Po wysłuchaniu wszystkich trzech przemów zauważyłam, jak one były różne. To nie tylko chodziło o zawartość, ale także o zakres i zbliżenie do każdej publiczności. W Abingdon, czułam, że Vassula czuła się prawie jak ‘w domu’. Miejsce spotkania było piękne i pięknie przygotowane; stara Stodoła, poświęcona i miejsce spotkania wielu religijnych zebrań. Vassula przemawiała miękko, brawie zażyle, ona dzieliła swoja miłość do Boga i doświadczała jej z bliskimi przyjaciółmi; jej wniknięcia, które zachęcały nas do większego uświęcenia były głębokie, ale proste i dogłębne. Spoglądając na publiczność od czasu do czasu, czułam jakby Duch Święty indywidualnie dotykał każdego. Jako jeden z organizatorów, martwiłam się o wielu ludzi, którzy stali, ale kiedy przemowa się skończyła i pr4zyszło do indywidualnych błogosławieństw i modlitw stało się oczywiste, że to nie miało znaczenia. Duszpasterstwo modlitewne trwało dobrze ponad dwie godziny i wszyscy czekali wciąż stojąc! Wielu upadło w Duchu, kiedy Mary Harrison najpiękniej śpiewała pieśni pochwalne do Boga.

Głównym pchnięciem przemowy Vassuli w Abingdon była osiągana bliskość, zażyłość z Bogiem, poddająca naszą wolną wolę całkowicie Bogu i żyjąc, oddychając dla Boga, z Bogiem i będąc w Bogu. Theophil porównał duszpasterstwo Vassuli do takiego jak prorok Eliasz przypominając nam, że jego duch nie jest martwy, i potem przestawił fizyczne wyrażenie miłości Św. Jana Apostoła; jego głowa odpoczęła na piersi Naszego Zbawcy. Ta scena powinna być przed naszymi oczami pomagając nam zrozumieć, dokąd sami zmierzamy. Sam Jezus odpoczywa na łonie Swojego Ojca, jak naucza nas Biblia (Jan 1:28 – koniec rozdziału). Miłość nie może być tylko ze słów, abstrakcyjnym intelektualnym pomysłem; to jest prawdziwość działania, uczuć, emocji; to jest to wyjście uczuć z serca. O. Theophil przypomniał nam, ze źródłem naszych dobrych działań i złych jest serce. To w naszym sercu grzeszymy lub kochamy. Badanie naszego serca jest, zatem całkowicie konieczne, żeby skonfrontować, czy coś nie zatrzymuje nas od podróżowania głębiej w miłość i zatem w kierunku Boga.

W Cardiff było inaczej. Ona zaczęła swoja przemowę dzieląc się z publicznością, tym, że Jezus poprosił ją przed samym przyjściem, żeby ‘pozwoliła Mu’ przemawiać poprze nią. Kiedy przemowa się skończyła i kiedy duszpasterstwo modlitewne się skończyło, ona zapytała nas, czy zauważyliśmy, że ona prawie się nie ruszała na podium. Ona powiedziała, że była zakorzeniona w miejscu, jej stopy nie podnosiły się w trakcie jej przemowy.. Normalnie, na poruszyłaby swoimi stopami, żeby ulżyć sobie napięciu wynikającemu z stania przez ponad godzinę. Tak, w Cardiff ona była zakorzeniona do podłogi. Dziękujemy Jezu za danie nam tego widocznego znaku Twojej Obecności pośród nas, Twojej Opieki dla nas, i Twojego Pragnienia dosięgnięcia każdego.

Belfast był różny w inny sposób. Wydawało mi się, jakby był tylko jeden temat, który Bóg chciał, żeby Vassula mówiła o nim w Belfaście; to była Miłość.? Czym jest miłość? Jak pokazujecie miłość? Czy pragniecie kochać? Czy naprawdę myślicie, że kochacie? Za każdym razem, kiedy Vassula zaczynała nowy temat jak modlitwa lub jedność powracała z siłą do zrozumienia miłości. Miłość, Miłość, Miłość. I potem wyszedł temat Ducha Świętego. Bóg wydawał się mówić poprzez nią, że oddaliliśmy się bardzo, bardzo daleko od Miłości; że naprawdę nie mamy miłości w naszych sercach, ale jest miłosierdzie Boga, Jego Miłość i jeżeli chcemy się zmienić i poprosić o pomoc Duch Święty przemieni nas, ‘więc poproście Ducha Świętego a On was przebóstwi’. Niestety organizatorzy nie nagrywali spotkania, ale ja nigdy nie zapomnę surowego, czarnego tła, bez religijnych wizerunków tylko małą postać Vassuli ze światłami na nią, w ogromnym, nowoczesnym teatrze, błagając każdego, żeby się zastanowił, zwrócił do Boga jedyną możliwa drogą, poprzez miłość, poprzez nasze własne pragnienie zrozumienia Bożej Miłości. Kiedy pokonamy naszą własną dumę przyznając, ze odeszliśmy daleko od Boga (nawet w naszych Kościołach, w naszym osobistym czczeniu) będziemy w stanie się zmienić, ponieważ zaprosimy Ducha Świętego, jedynego, który może odmienić nasze serca z kamienia w serca ciała.

Och, Panie kochamy Cię, błagamy o wybaczenie, błagamy o Ducha Świętego, żeby wymazał w nas złe skłonności poprzez otwarcie naszych oczu, naszych uszu, naszych umysłów i naszych serc na rzeczywistość naszych intencji, naszych działań, naszych słów. Przyjdź Duchu Święty, przyjdź! Maranatha!

Ewa Allan