POWRÓC DO STRONY:http://www.tlig.org/pl/background/danielstart/angel-pg8/WIELKOSC CZCIONKI: NORMALNY - DUZY

Polski » Wstęp » Przyjście Mojego Anioła Stróża » Ksiądz potępia Orędzia »

 

Przyjście Mojego Anioła Stróża (Ciąg dalszy)

Ksiądz potępia Orędzia

Chodziłam regularnie do seminarium, żeby spotkać się z księdzem. Pewnego dnia, on poprosił mnie żeby mógł zobaczyć ten fenomen jak się komunikuje z niebem, i kiedy zaczęłam pisać, on podszedł i spróbował zatrzymać moją rękę. Poczuł od razu mrowiący prąd na całym ramieniu, ale później kiedy to uczucie prądu pozostawało w nim przez całe popołudnie poszedł do innego księdza w seminarium i opowiedział mu o swoim doświadczeniu. Ten drugi ksiądz słyszał już o mnie. Kiedy tamten opowiedział mu o zdarzeniu, on zakwalifikował je jako diaboliczne a nie boskie i poprosił go, żeby przyprowadził mnie do niego.

Pokropił cały pokój wodą święconą, krzesło na którym miałam usiąść, biurko, papier i ołówek. Poszłam tam, a on poprosił mnie żebym wezwała "to coś z czym się komunikuję" i poprosił "to", żeby napisało "Chwała Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu" Pomodliłam się i poprosiłam Boga, żeby to napisał. On zrobił to z taką mocą, że ołówek się złamał i musiałam dokończyć piórem. Ksiądz był wściekły i bardzo przestraszony. Zaczął mi mówić wszystko o Satanizmie, złu, magii i niemych duchach i powiedział mi, że duch z którym się komunikuję nie był boski. Napełnił moją głowę terrorem. Kiedy wstawałam, żeby wyjść powiedział, żebym nie przychodziła więcej do seminarium ani do kościoła dopóki nie przestanę pisać, przynajmniej przez jakiś czas; powiedział także żebym zostawiła w spokoju drugiego księdza. Dał mi trzy modlitwy, żebym odmawiała codziennie (do Michała Archanioła, Św. Bernarda i Nowennę do Najświętszego Serda Jezusa). Dał mi także różaniec.

Roztrzęsiona poszłam do drugiego księdza, który był przynajmniej łagodniejszy i powiedziałam mu co się stało. Powiedziałam, że tamten ksiądz nie chce, żebym go odwiedzała i że te wizyty muszą się skończyć. On popatrzył w dół, pochylił głowę w inną stroną i nie odpowiedział. Wiedziałam, że się na to zgodził. Widziałam jasno i rozumiałam, że to znaczyło dla niego uwolnienie od wielkiego krzyża. Wiedziałam, że jestem persona non grata, więc wstałam i zaczęłam do niego krzyczeć płacząc: "Nie zobaczysz mnie nigdy więcej, dopóki nie będę czuła się tutaj mile widziana!" Tak też wyszłam, myśląc że na dobre opuszczam teren katolików na dobre.

Wróciłam do domu i wypłakiwałam swoje oczy. Mój anioł przyszedł mnie pocieszyć, głaszcząc moje brwi. Lamentowałam do Boga "Jestem zagubiona i moja dusza smuci się ponad wszelkie wyobrażenie. Nic już nie wiem. Ty mówisz, że jesteś Bogiem i moje serce też mi to mówi ale on mówi, że to diabeł. Jeśli to jesteś Ty, to chcę żeby ten ksiądz zgodził się z tym i przyznał że ta komunikacja jest boska i wtedy uwierzę!" Bóg powiedział tylko "Ugnę go..."

Anioł był wobec mnie bardzo łagodny. Delikatnie opatrywał moje duchowe rany. Każdego dnia zmawiałam modlitwy, które dał mi ksiądz i robiłam to co on mi kazał. Przestałam używać charyzmatu otrzymanego od Boga i unikałam pisania. Żyłam w kraju muzułmańskim, więc kupiłam Koran żeby go studiować i porównywać go do Biblii Świętej. Pewnego dnia, kiedy robiłam notatki ku mojemu zdumieniu nasz Niebieski Ojciec podszedł do mnie. Jego zwykła wizyta wypełniła mnie niewypowiedzianą radością i powiedział do mnie: "Ja Bóg kocham cię, córko, pamiętaj o tym zawsze. Jahwe to Moje Imię."

I ponieważ trzymałam ołówek, on użył mojej ręki żeby to napisać w moim notatniku. Trochę później, on znowu zstąpił do mnie i powiedział pisząc ponownie: "Ja Bóg kocham cię. Vassulo, pamiętaj zawsze o tym. To ja cię prowadzę. Jahwe to Moje Imię." To było takie czułe, że wybuchnęłam płaczem. Byłam jak więzień, zabroniono mi rozmawiać z Ojcem, zabroniono mi jakiejkolwiek komunikacji z niebem, zabroniono mi używać charyzmy, którą sam Bóg mnie obdarzył i zabroniono mi używać jej jako drogi do mojego Ojca w niebie. Kto przyjdzie mnie odwiedzić w "więzieniu" z tymi wszystkimi zakazami? Ten, który kocha mnie najbardziej! Najbardziej Czuły Ojciec, Ten który trzyma cały wszechświat w zagłębieniu Swojej Dłoni, żeby pokazać mi Swoje uczucie i Swoją Miłość.